StoryEditor
Wywiady
06.07.2018 00:00

Nielsen: Konsumenci będą kupować częściej i wygodniej

Przedsiębiorcy z branży beauty powinni o tym wiedzieć. – Z badań Nielsena wynika, że preferencje zakupowe polskich konsumentów będą się szybko zmieniać. Będą oni częściej odwiedzać sklepy, ale średni czas pobytu ulegnie skróceniu. Zmniejszy się także średni koszyk zakupowy. Zakaz handlu w niedziele nie wpłynie znacząco na te trendy – wyjaśnia Szymon Mordasiewicz, dyrektor zarządzający Nielsen.

Nielsen zbadał preferencje zakupowe Polaków. Gdzie można spodziewać się największych zmian?

Pokusiliśmy się o próbę wyznaczenia kilku obszarów, w których ta zmiana preferencji konsumenckich nastąpi. Zbadaliśmy częstotliwość wizyt w sklepach, czas trwania przeciętnej wizyty, jakie potrzeby są zaspokajane podczas takiej wizyty, czy są to potrzeby przyszłe czy bieżące – on-the-go. Zbadaliśmy też, przez kogo sklep jest prowadzony oraz jaki jest udział technologii w procesie zakupowym.

Z naszych analiz wynika, że typowy konsument nie powróci do zwyczaju robienia zakupów na zapas. Raczej wzrośnie liczba wizyt w sklepie. Dzisiaj przeciętny konsument odwiedza sklepy różnych typów 56 razy w miesiącu – mówimy tu o wszystkich typach, włącznie z piekarniami, cukierniami, sklepami mięsnymi itd. Według naszych szacunków ta częstotliwość przekroczy 70 wizyt w miesiącu.

Średni czas pobytu w sklepie to dzisiaj ok. 20 minut. Nieco mniej niż 10 minut trwa dotarcie do sklepu, średnio jedną minutę poświęcamy na wybór jednego produktu, trzy minuty spędzamy przy kasie. Ten czas, według naszych prognoz, skróci się do ok. 10 minut. Sklepy zostaną tak zreorganizowane i wyposażone, by było to możliwe. W ten sposób zaspokoją potrzebę konsumenta, który owszem, w dobrze urządzonym sklepie czuje się fajnie, ale wciąż codzienne zakupy są dla niego obowiązkiem, nie robi ich dla przyjemności. Konsument chciałby, by proces zakupowy był dla niego przyjemny, czyli także krótszy.

Czy te zmiany przełożą się na wartość koszyka zakupowego?

W związku z powyższym zmieni się także średni koszyk zakupowy. Dzisiaj zawiera on nieco poniżej 10 kategorii produktowych, w przyszłości to będzie poniżej siedmiu kategorii. Zmieni się także udział poszczególnych kategorii. Obecnie „wygodne” jedzenie, czyli przekąski, jedzenie na wynos czy gotowe potrawy do podgrzania to ok. 20 proc. zakupów, w przyszłości będzie to ok. 40 proc. To jest wzmocnienie trendu convenience. Nie będzie on dotyczył wyłącznie sklepów convenience. Półki z „wygodnym” jedzeniem są obecne także w supermarketach i dyskontach, pojawiają się też punkty, w których można szybko kupić jakąś przekąskę, omijając główną salę sprzedaży i kolejki przy kasach. Takich rozwiązań będzie przybywać.

Co do udziału technologii w procesie zakupowym, ustaliliśmy, że dzisiaj obsługa klienta z reguły odbywa się manualnie, przez pracownika sklepu. W przyszłości rosnąć będzie liczba placówek, w których można będzie dokonywać zakupów automatycznie. Przyszłością w Polsce będą wciąż zakupy bezgotówkowe, jednak same płatności będą upraszczane, aż do osiągnięcia pełnej automatyzacji, na zasadzie „wchodzę – biorę towar – wychodzę”. Samoobsługowe kasy, coraz częściej obecne w hipermarketach, będą się też pojawiać w mniejszych formatach.

Pieśnią przyszłości jest pełny e-commerce z szybką dostawą do domu, ale w międzyczasie zapewne pojawią się różne nowe opcje usługi click&collect czy też zakupów na zamówienie, realizowanych w sklepach stacjonarnych przez wyspecjalizowane serwisy. Jednak warunkiem popularyzacji różnych form click&collect jest powszechność i dostępność punktów odbioru zamówień. We Francji ta usługa stała się bardzo popularna w momencie, gdy praktycznie na terenie całego kraju obszary zasięgu poszczególnych punktów odbioru zachodziły na siebie, nie było prawie miejsc, w których punkt click&collect byłby niedostępny w wygodny sposób.

Dyskonty bardzo mocno inwestują w komunikację następującej treści: w sobotę przyjdź do nas na zakupy. Czy mają szansę trwale zmienić nawyki zakupowe konsumentów?

Zastanawiam się, czy tak intensywna komunikacja była w ogóle potrzebna. Przeciętny konsument odwiedza dyskonty 13 razy w miesiącu, czyli niemal co drugi dzień. Jeśli był w sklepie w czwartek czy piątek, to zapewne komunikacja w placówce wystarczyłaby aby mu przypomnieć, że najbliższa niedziela będzie niehandlowa, więc musi zrobić dodatkowe zakupy w sobotę. Jednak istotnie, w dłuższej perspektywie dyskonty mogą zmienić nawyki zakupowe konsumentów, bo już wcześniej udało im się zbudować dużą bazę lojalnych klientów. Przed dziesięciu laty mało kto spodziewał się, że ten kanał będzie miał większe udziały w rynku, niż 5 czy 10 proc. Dzisiaj to jest 30 proc. i ten udział stale rośnie.

Czy sam zakaz, gdy już będzie obowiązywał we wszystkie niedziele, trwale zmieni nawyki konsumenckie? Czy Polacy znowu będą częściej robić zakupy tygodniowe, tak jak miało to miejsce w okresie rozkwitu hipermarketów?

Nie sądzę, by trwale zmieniły się nawyki konsumentów. Raczej zmieni się miejsce zakupów – zamiast kupować w dyskoncie, który jest zamknięty, pójdą do czynnego sklepu. Ewentualnie zrobią nieco większe zakupy w sobotę, ale raczej nie na zapas, wystarczający na tydzień.

I tu powracamy do tematu wpływu zakazu handlu na poszczególne formaty. W przypadku stacji paliw ogromny wzrost sprzedaży zmusi operatorów do przemyślenia, czy obecnie oferowany asortyment FMCG jest wystarczający. Zapewne dostrzegą swoją szansę w fakcie, że kupujących im przybyło, w tym takich, którzy wcześniej ich placówek nie odwiedzali. Sądzę zatem, że ten format będzie się zmieniał i ten proces ulegnie przyspieszeniu.

Zyskiwał będzie cały kanał convenience, nie tylko w kontekście zakazu handlu, ale ze względu na szybko zmieniające się preferencje konsumentów, którzy chcą, by zakupy były proste, były smart i spersonalizowane. Te oczekiwania znakomicie definiuje convenience, rozumiane nie jako „szybkie zakupy” tylko „zakupy dla mnie”.

Konrad Kaszuba
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
01.04.2025 12:46
Iwona Towalska, Unilever: Wellness i zrównoważony rozwój odgrywają coraz większą rolę w rozwoju produktów kosmetycznych
Iwona Towalska, Head of Customer Strategy Planning & Net Revenue Management Personal Care w UnileverUnilever mat.pras.

Jakie trendy konsumenckie i technologie będą kształtować polski rynek kosmetyczny w nadchodzących miesiącach? Które kanały sprzedaży są obecnie najskuteczniejsze? O tym rozmawiamy z Iwoną Towalską, Head of Customer Strategy Planning & Net Revenue Management Personal Care w Unilever.

Czy da się wskazać główne trendy konsumenckie, które będą kształtować rynek kosmetyczny i personal care w Polsce w 2025 roku?

Rynek kosmetyczny i Personal Care w Polsce będzie napędzany przez rosnące oczekiwania konsumentów w zakresie edukacji, zrównoważonego rozwoju i troski o dobre samopoczucie. Formuły kosmetyczne stworzone w oparciu o zaawansowane technologie i składniki, których skuteczność poparta jest naukowo, odegrają istotną rolę w tworzeniu personalizowanych produktów, dostosowanych do indywidualnych potrzeb klientów. 

Kolejnym aspektem jest, z roku na rok coraz ważniejsza, kwestia zrównoważonego rozwoju, w tym rozwiązania przyjazne dla środowiska, czy biodegradowalne opakowania, które szczególnie zyskują na znaczeniu. Dodatkowo dbałość o wellness i dobre samopoczucie wciąż będą istotnymi czynnikami wpływającymi na rozwój produktów kosmetycznych.

Które innowacje technologiczne będą miały największy wpływ na branżę kosmetyczną w Polsce w 2025 roku?

Sztuczna inteligencja i rozszerzona rzeczywistość będą znacząco kształtować przyszłość branży kosmetycznej, umożliwiając tworzenie spersonalizowanych produktów oraz doświadczeń zakupowych dopasowanych do unikalnych preferencji klientów. 

W Unilever wykorzystujemy zaawansowane urządzenia mobilne – dzięki analizie w czasie rzeczywistym, klienci otrzymują spersonalizowane porady dotyczące pielęgnacji skóry i włosów, wraz z rekomendacją najlepszych kosmetyków. Poznanie potrzeb konsumentów pozwala nam nieustannie dopracowywać formuły, tym samym utrwalając trend personalizacji.

Czytaj też: Unilever rewolucjonizuje tworzenie wizualizacji produktów dzięki technologii AI

Jakie kanały sprzedaży sprawdzają się najlepiej na polskim rynku kosmetycznym?

Jednym z najbardziej efektywnych kanałów sprzedaży na polskim rynku kosmetycznym pozostają drogerie. Oferują szeroki wybór produktów, adresując wachlarz potrzeb konsumentów i najnowsze trendy rynkowe. Coraz większą popularność zyskują również sklepy internetowe, w tym platformy e-commerce marek kosmetycznych, które umożliwiają klientom zakupy z dowolnego miejsca. 

Niezwykle popularnym formatem sprzedaży pozostaje również dyskont, który przyciąga klientów atrakcyjnymi cenami, szeroką ofertą marek własnych oraz znanymi i lubianymi produktami markowymi.

Jak wyglądają plany Unilever Polska, dotyczące rozwoju kategorii Personal Care w 2025 roku?

Unilever Polska konsekwentnie rozwija segment Personal Care, koncentrując się na inwestycjach w innowacyjne rozwiązania i technologie. Odpowiadamy w ten sposób na zmieniające się trendy oraz jeszcze lepiej poznajemy naszego konsumenta. 

W tym roku planujemy wzmocnić pozycję naszych flagowych marek, takich jak Dove, Rexona i AXE. Pracujemy też nad jeszcze lepszym dopasowaniem naszych działań do różnorodnych kanałów sprzedaży, by rozwijać kategorię w sposób spójny i odpowiadający realiom rynku.

Jakie znaczenie mają różne formaty produktów w kształtowaniu udziału poszczególnych kanałów sprzedaży na polskim rynku?

Zróżnicowane formaty produktów mają istotny wpływ na to, jak kształtuje się udział poszczególnych kanałów sprzedaży na polskim rynku kosmetycznym. W dyskontach atrakcyjne ceny i oferta marek własnych są kluczowymi czynnikami przyciągającymi klientów, którzy szukają oszczędności i prostych, codziennych produktów.

Z drugiej strony, drogerie oferują szeroki wybór specjalistycznych kosmetyków, profesjonalne doradztwo i możliwość zapoznania się z nowościami rynkowymi, co przyciąga konsumentów poszukujących bardziej zaawansowanych rozwiązań pielęgnacyjnych. W kanałach online natomiast obserwuję rosnącą popularność produktów ekologicznych.

A jakie trendy w formatach produktów będą miały największy wpływ na sprzedaż w poszczególnych kanałach?

W bieżącym roku trendy w formatach produktów będą się koncentrować na multifunkcyjności i uproszczeniu rutyn pielęgnacyjnych. Konsumenci coraz chętniej sięgają po rozwiązania wielozadaniowe, które oferują więcej niż jedną korzyść. Przykładem mogą być żele pod prysznic, które nie tylko skutecznie oczyszczają, ale także nawilżają i pielęgnują skórę niczym balsam, czy antyperspiranty zapewniające ochronę, ale również pielęgnację dzięki aktywnym składnikom. 

Dużym zainteresowaniem cieszą się również produkty takie jak serum do twarzy i dekoltu czy kosmetyki łączące funkcje ochrony przeciwsłonecznej i intensywnego nawilżenia.

Wiele mówi się o korzyściach, płynących z korzystania z kanałów online w sprzedaży kosmetyków. Mogłaby Pani wskazać te najważniejsze?

Takich korzyści jest wiele – przede wszystkim korzystanie z kanałów online daje możliwość dotarcia do szerokiej grupy odbiorców, a wykorzystanie nowoczesnych technologii pozwala na personalizację ścieżki zakupowej, co znacząco wpływa na zadowolenie klientów. Ponadto sprzedaż online sprzyja efektywniejszemu zarządzaniu stanami magazynowymi oraz szybkiemu reagowaniu na zmieniające się trendy rynkowe.

Cytaj też: Zmiany w strukturze Unilever: nowe kierownictwo działu Personal Care

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
28.03.2025 10:53
Renata Błażejewska-Polak, Forever Living Products: Sprzedaż bezpośrednia jest efektywna nawet w zdigitalizowanym świecie
Renata Błażejewska-Polak, Forever Living Products.mat.prasowe

Model sprzedaży bezpośredniej ma nadal sens, ponieważ konsumenci chętniej poszukują personalizowanych doświadczeń zakupowych. Uważam też, że sprzedaż bezpośrednia pozostaje konkurencyjna i efektywna, nawet w zglobalizowanym i zdigitalizowanym świecie – mówi Renata Błażejewska-Polak, sapphire manager w Forever Living Products.

Czy Pani zdaniem sprzedaż bezpośrednia jest obecnie trudniejsza, niż pięć, dziesięć dwadzieścia lat temu? 

Z branżą sprzedaży bezpośredniej związana jestem od 30 lat, a co za tym idzie jestem, też poddawana ciągłym w niej zmianom. W odniesieniu do dziedziny kosmetycznej mamy teraz nowe kanały dotarcia do potencjalnych klientów, które 20 lat temu nie były możliwe. Wcześniej kluczowym elementem sukcesu były osobiste relacje i bezpośredni kontakt z klientem. Model sprzedaży bezpośredniej ma oczywiście nadal sens, ponieważ konsumenci chętniej poszukują personalizowanych doświadczeń zakupowych oraz produktów dopasowanych do ich indywidualnych potrzeb. Gdyby spojrzeć na to, jak w ostatnich 5,10 czy 20 latach rozminęła się konkurencja, należy dopasować się do zmieniających się trendów rynkowych. 

Nie oznacza to, że modele sprzed 20 lat zupełnie odeszły do lamusa. W branży kosmetyków sprzedaż bezpośrednia nadal często odbywa się poprzez organizację pokazów, konsultacji, ale doszła nam teraz także sprzedaż online za pośrednictwem platform społecznościowych. 

Można więc powiedzieć, że choć wyzwania stały się bardziej złożone, to samo w sobie niekoniecznie musi być "trudniejsze", lecz po prostu inne.

Czy obecna sytuacja wymusza rozbudowywanie innych kanałów sprzedaży. Które z nich sprawdzają się najlepiej?

Obecna sytuacja rynkowa w jakimś sensie wymusza rozbudowę innych kanałów sprzedaży, gdyż klienci częściej korzystają z internetu, a to sprawia, że możemy łatwiej dotrzeć z nasza ofertą do potencjalnego odbiorcy. Uważam jednak, że osobisty kontakt z klientem buduje zaufanie i lojalność, co jest nieocenione w długofalowej współpracy. 

Jednak poleganie tylko na sprzedaży bezpośredniej w dzisiejszym świecie cyfrowym może być niewystarczające. Klienci oczekują różnorodnych możliwości zakupu, dlatego hybrydowe podejście, łączące sprzedaż bezpośrednią z innymi formami dystrybucji, sprawdzi się lepiej.

Jakie widzi Pani zalety modelu sprzedaży bezpośredniej w dotarciu do klienta w obecnych czasach?

Zaletą sprzedaży bezpośredniej w dobie cyfryzacji i anonimowości internetowej jest, budowanie autentycznych relacji z klientami. Uważam również, że niezwykle cenny jest natychmiastowy feedback, dzięki czemu możemy błyskawicznie dopasować naszą ofertę do klienta. 

Na jakie jeszcze zalety modelu sprzedaży bezpośredniej można wskazać teraz, w epoce dominacji social mediów, internetu i generalnie oparcia wielu procesów biznesowych na technologiach?

Praca w sprzedaży bezpośredniej ma ogrom korzyści i zalet. To doskonała opcja zarówno dla osób, które chcą łączyć ten rodzaj pracy z etatem, traktując sprzedaż bezpośrednią jako dodatkowe źródło dochodu, ale również dla osób, które pragną postawić wszystko na jedną kartę, aby spełnić się jako niezależny przedsiębiorca w tej branży. Większość firm oferuje kompleksowe szkolenia i wsparcie, co umożliwia osobom nowym w branży zdobywanie umiejętności sprzedażowych i wiedzy produktowej. 

Jestem liderką, praktykiem z wieloletnim doświadczeniem i mentorką dla wielu ludzi startujących w tej branży, ale od pięciu lat jestem również właścicielką salonu beauty i chcę tu podkreślić jedną  z najważniejszych zalet pracy w sprzedaży bezpośredniej, jaką jest niska inwestycja początkowa i brak kosztów stałych. Reasumując, uważam, że sprzedaż bezpośrednia pozostaje konkurencyjna i efektywna, nawet w zglobalizowanym i zdigitalizowanym świecie.

Czytaj też: Tomasz Muras, PSSB: Wierzę, że u podstaw sprzedaży bezpośredniej leży relacja sprzedawcy z klientem

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. kwiecień 2025 02:38