StoryEditor
Sieci i centra handlowe
25.09.2020 00:00

Sieć supermarketów Morrisons limituje sprzedaż środków dezynfekujących i papieru toaletowego

Klientów brytyjskiej sieci Morrisons obowiązują ograniczenia dotyczące liczby produktów, które mogą nabyć, aby uniknąć paniki. Sieć supermarketów określiła limit trzech artykułów na klienta w niektórych typach asortymentu, w tym mieszczą się rolki papieru toaletowego i produkty dezynfekujące - informuje bbc.com.

Sieć handlowa stwierdziła, że poziomy zapasów są „dobre”, ale firma chciała „upewnić się, że będą dostępne dla wszystkich”. Półki w niektórych sklepach zostały niedawno opróżnione po ostrzeżeniu rządu przed rosnącą liczbą przypadków koronawirusa w Wielkiej Brytanii i możliwością surowszych obostrzeń.

Brytyjskie Konsorcjum Detaliczne (BRC) wezwało konsumentów, aby szanowali innych i „kupowali tak, jak zwykle”. Pomimo scen w niektórych sklepach, giganci supermarketów w UK, tacy jak Tesco, Asda, Sainsbury's, Lidl i Aldi powiedzieli, że mieli „dobrą dostępność” na początku tygodnia i nie doświadczyli jeszcze żadnych braków. Sieć Tesco dodała, że jego przepustowość online wzrosła prawie dwukrotnie z 600 000 tygodniowych terminów dostaw w marcu do 1,5 mln we wrześniu.

Andrew Opie, dyrektor ds. żywności i zrównoważonego rozwoju w BRC, powiedział: - Łańcuchy dostaw są silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej i nie przewidujemy żadnych problemów z dostępnością żywności lub innych towarów w przypadku przyszłego lockdownu. Niemniej jednak wzywamy konsumentów do szanowania innych i robienia zakupów w normalny sposób.

Z kolei sieć Asda w związku z pandemią będzie bardziej rygorystycznie egzekwować przepisy dotyczące zakrywania twarzy w swoich sklepach. Klienci, którzy nie mają zasłony twarzy wchodząc do sklepu, otrzymają paczkę jednorazowych maseczek, za które będą mogli zapłacić na koniec zakupów. 

Przegląd prasy
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Sieci i centra handlowe
02.04.2025 14:42
Hybrid Europe: 36 proc. Polaków i Polek uważa, że mamy za dużo centrów i galerii handlowych
Shutterstock

Według najnowszego raportu UCE RESEARCH i Hybrid Europe, 46,1 proc. Polaków uważa, że w kraju wciąż nie ma zbyt wielu galerii i centrów handlowych. Przeciwnego zdania jest 36,4 proc. respondentów, którzy twierdzą, że tego typu obiektów jest już za dużo. Natomiast 17,5 proc. badanych nie potrafiło jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Wyniki te pokazują, że temat liczby centrów handlowych w Polsce budzi wyraźne kontrowersje wśród konsumentów i dzieli społeczeństwo.

Eksperci podkreślają, że różnice w ocenach wynikają z indywidualnych potrzeb zakupowych oraz lokalnych uwarunkowań. Część konsumentów koncentruje się na dostępności takich miejsc w swojej najbliższej okolicy, co może prowadzić do subiektywnego poczucia przesytu. Pomimo tych różnic, centra handlowe wciąż odgrywają istotną rolę w codziennym funkcjonowaniu wielu Polaków. Co istotne, ich przyszłość uzależniona jest od zdolności do dostosowywania się do zmieniających się nawyków konsumenckich.

Badanie wskazuje również, że pomimo obserwowanego lekkiego spadku ruchu i liczby klientów w porównaniu z rokiem ubiegłym, galerie handlowe nadal pozostają ważnym elementem rynku detalicznego. Eksperci tłumaczą to m.in. wzrostem znaczenia e-commerce oraz zmianą sposobu korzystania z centrów – coraz częściej są one wybierane nie tylko jako miejsca zakupów, ale również rozrywki i spotkań towarzyskich.

Badanie przeprowadzono metodą CAWI w dniach 22–24 marca 2025 roku na reprezentatywnej próbie 1008 dorosłych Polaków w wieku od 18 do 80 lat. Zdaniem autorów raportu, mimo rosnącej popularności zakupów internetowych, galerie handlowe nadal mają silną pozycję na rynku. Wskazuje to, że istnieje przestrzeń na nowe inwestycje w tym sektorze, jednak muszą być one dobrze zaprojektowane i dopasowane do zmieniających się oczekiwań konsumentów.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Sieci i centra handlowe
31.03.2025 15:40
Roszada na szczycie Primarka po oskarżeniach wobec szefa sieci: Paul Marchant odchodzi
wiadmoscikosmetyczne.pl

Paul Marchant, wieloletni dyrektor generalny sieci Primark, zrezygnował ze stanowiska po oskarżeniach o niewłaściwe zachowanie „w środowisku towarzyskim”. Associated British Foods (ABF), właściciel marki, poinformował, że zewnętrzne dochodzenie wykazało naruszenie standardów etycznych firmy. Marchant przyznał się do błędu w ocenie sytuacji i przeprosił osoby zaangażowane, w tym pracowników Primarka i zarząd ABF. „Wszyscy muszą być traktowani z szacunkiem i godnością” – podkreślił George Weston, dyrektor generalny ABF, komentując sprawę.

Rezygnacja Marchanta odbiła się również na giełdzie – akcje ABF spadły o prawie 4 procent, osiągając wartość 18,64 GBP. Firma zapewniła, że pozostaje w kontakcie z osobą, która zgłosiła nieprawidłowości, i że nadal będzie ją wspierać. Cała sytuacja postawiła pod znakiem zapytania dotychczasową reputację sieci, która słynęła nie tylko z tanich ubrań, ale też z dynamicznego rozwoju w Europie i na świecie.

Paul Marchant objął stery Primarka w 2009 roku, zastępując założyciela marki, Arthura Ryana. W ciągu ponad 15 lat jego kadencji liczba sklepów wzrosła do ponad 450 w 17 krajach. W tym czasie zysk operacyjny sieci wzrósł z 250 milionów do ponad miliarda funtów. Marchant wcześniej zdobywał doświadczenie w branży detalicznej, pracując m.in. w Debenhams, Topman, River Island oraz New Look.

Po „natychmiastowym” odejściu Marchanta, obowiązki dyrektora generalnego Primarka przejął tymczasowo Eoin Tonge, dotychczasowy dyrektor finansowy ABF. Jego stanowisko objęła z kolei Joana Edwards, kontroler finansowa firmy. ABF zapowiedziało, że firma będzie kontynuować działania mające na celu utrzymanie wysokich standardów uczciwości i odpowiedzialności w zarządzaniu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. kwiecień 2025 08:59