
– W tym roku ma powstać 30 nowych Hebe, natomiast w rozmowach handlowych słyszymy, że w kolejnych latach ma to być już po 100 drogerii rocznie – powiedział nam przedstawiciel jednej z firm kosmetycznych, który zastrzegł anonimowość. Prognozuje on, że w ten sposób może się zrealizować scenariusz, w którym handel drogeryjny jest coraz bardziej osłabiany przez dyskonty. – Nie mówimy tu jednak o bezpośrednim wpływie Biedronki, bo ona nie jest konkurencją dla specjalistycznych drogerii, które nie bazują na mass-markecie, a o tym, że Hebe, będąc w jednej grupie z Biedronką, skorzysta z pieniędzy bogatego dyskontu i rozpocznie bardzo agresywną ekspansję – stwierdza nasz rozmówca.
– Planujemy utrzymać stabilne tempo otwarć. Każdorazowo przed otwarciem nowych placówek prowadzimy wnikliwe analizy. Jak informowaliśmy wcześniej, do końca bieżącego roku planujemy otworzyć około 30 nowych drogerii. O bardziej dalekosiężnych planach rozwoju sieci drogerii Hebe nie informujemy ze względów biznesowych – uzyskaliśmy odpowiedź z biura prasowego sieci na pytanie o dalszy rozwój Hebe w Polsce.
Hebe i Biedronka należą do portugalskiej firmy Jeronimo Martins. Obecnie Biedronka jest największą siecią dyskontową w Polsce, ma około 2750 placówek. Pod szyldem Hebe występuje 161 drogerii, do końca roku ma być 170. Agencja badawcza Planet Retail prognozuje, że w 2021 r. Jeronimo Martins osiągnie przychody przekraczające 100 mld zł – o 37 mld zł więcej niż w 2016 r. Przychody samej Biedronki w 2021 r. wynieść mają 64,42 mld zł, a drogerii Hebe – 1,14 mld zł.