
Modik to najstarszy salon fryzjerski w Warszawie. Mieści się na warszawskiej Ochocie i działa od 1933 roku.
Rodzinna firma stoi jednak na krawędzi bankructwa z pwoodu pandemii. Przyjaciele salonu zorganizowali zbiórkę na jego ratowanie na zrzutka.pl.
"Po 88 latach w rękach jednej rodziny i w jednym miejscu kończymy naszą wieloletnią przygodę z fryzjerstwem.W imieniu całej swojej rodziny chciałbym serdecznie podziękować wszystkim osobom które przez te lata przyczyniały się do istnienia naszej firmy. Gdyby nie wy, nie byłoby firmy. To wy tworzyliście siłę, która przez tyle lat zaowocowała taką ilością osób, które nas odwiedzały. Dziękuję wszystkim klientkom i klientom za zaufanie i bycie z nami przez wiele, wiele lat" - napisał na FB salonu jego właściciel, Hubert Pilewicz.
"Przetrwał wojnę, a nie przetrwał pandemii”
Jak czytamy na portalu, historia Modika sięga 88 lat. Jest najstarszym salonem fryzjerskim w Warszawie działającym w rękach tej samej rodziny. Salon jest zlokalizowany na Ochocie, w kamienicy przy ulicy Barskiej 3. Dziś Modik kusi niewygórowanymi cenami i rodzinną atmosferą. Jedna z fryzjerek pracuje tam już od 40 lat, druga od ponad 20.
Najstarszy z klientów salonu przychodzi od 70 lat. Jest sporo takich, którzy strzygą się w Modiku nieprzerwanie od 40 lat. W Modiku dbało o fryzurę sporo znanych osobistości. Do salonu przychodził Jacek Wszoła, złoty medalista igrzysk olimpijskich w skoku wzwyż. Fryzjerzy Modika strzygli pięściarza Andrzeja Gołotę. Wśród sympatyków Modika nie brakowało też artystów jak Zbigniew Wodecki czy Jan Machulski – wspomina właściciel, pan Hubert.
Katastrofa czyli lockdown branży beauty
Pan Hubert wyremontował i wprowadził firmę do sieci, otworzył salon na innowacje z branży beauty. Udało mu się potroić liczbę klientów, ale wszystkie działania zostały zniszczone przez lockdown i zakaz działalności.
– Przede wszystkim strach ludzi. Znowu powróciliśmy do niewielu ponad stu klientów miesięcznie. A do tego brak wsparcia ze strony państwa – mówi pan Hubert. Przez 13 miesięcy pandemii otrzymał 8,5 tysiąca złotych pomocy. – Na tyle wycenił nas polski rząd – mówi z rozżaleniem w rozmowie z portalem.