StoryEditor
Prawo
18.05.2020 00:00

Zerowy przychód nie pozbawia świadczenia postojowego - przypominają prawnicy

Zerowy przychód w kwietniu nie przekreśla szans zleceniobiorcy na uzyskanie świadczenia postojowego w maju – pisze prawo.pl. Zdaniem ekspertów cytowanych przez portal podawany przychód ma pomóc w ustaleniu wysokości świadczenia, a nie prawa do niego. O konkretnych przypadkach zadecyduje Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Prawo.pl przypomina, że przepisy ustawy w sprawie COVID-19 przyznają prawo do świadczenia postojowego osobom zatrudnionym na podstawie umów cywilnoprawnych (art. 15zq ust. 2). Podstawą świadczenia otrzymanego w maju jest przychód z umów uzyskany w kwietniu. Jednak według portalu przychód dużej części zleceniobiorców w tym okresie równał się zero, gdyż nie mieli żadnego zlecenia.

- Teraz, gdy wielu zleceniobiorców nie miało żadnego zlecenia w kwietniu i nic nie zarobili, mogą stanąć przed dylematem, co wpisać do wniosku składanego w maju – mówi w rozmowie z prawo.pl Adam Szkurłat, adwokat z kancelarii Lubasz i Wspólnicy.

- Kwota przychodu, o której mowa w art. 15zr ust. 2, jest kwotą potrzebną do ustalenia kwoty świadczenia, a nie przesądza o uprawnieniach do świadczenia – stwierdza dr Michał Kacprzyk, radca prawny z kancelarii Raczkowski w opinii dla prawo.pl. Przyznaje, że sytuacja, kiedy zleceniobiorca musi wpisać „0” do wniosku o świadczenie postojowe, może zdarzyć się w maju po raz pierwszy. Wtedy jednak, jak podkreśla, ZUS powinien spojrzeć na miesięczny przychód wynikający z umów.

- Jeżeli w umowie wskazane jest wynagrodzenie, to nie ma problemu z ustaleniem prawa do świadczenia. Jeśli natomiast zlecenie rozliczane jest w oparciu o stawki godzinowe, wówczas jako podstawę przyjąć należy wynagrodzenie liczone jako iloczyn stawki godzinowej i liczby godzin zaplanowanych do wykonania w danym miesiącu. Taką interpretację potwierdza ZUS  – wyjaśnia dr Kacprzyk.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
03.04.2025 13:26
Estée Lauder stanie przed sądem za wprowadzanie inwestorów w błąd
Timwkwaizwohfjw, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Amerykański gigant branży kosmetycznej, The Estée Lauder Companies, będzie musiał stawić czoła zarzutom o wprowadzenie w błąd akcjonariuszy. Jak poinformowała agencja Reuters, sędzia federalny uznał, że firma dopuściła się „wielu wprowadzających w błąd pominięć” oraz posługiwała się „półprawdami” w swoich komunikatach dla inwestorów. Sprawa trafiła do sądu okręgowego w Stanach Zjednoczonych.

Zarzuty dotyczą głównie ukrywania przez Estée Lauder nadmiernej zależności od sprzedaży na tzw. szarym rynku w Chinach. Chodzi tu konkretnie o działalność „daigou” – niezależnych pośredników kupujących luksusowe produkty za granicą i odsprzedających je na rynku chińskim. Pozew zbiorowy zarzuca firmie, że nie poinformowała inwestorów o skali tej zależności, co miało szczególne znaczenie po zaostrzeniu regulacji wobec tego rodzaju działalności przez władze chińskie.

Sędzia Arun Subramanian, cytowany przez Reuters, podkreślił, że przedstawiciele Estée Lauder przypisywali spadki sprzedaży wielu czynnikom, pomijając przy tym wpływ ograniczenia działalności „daigou”. Jednocześnie – jak zauważył sąd – firma uspokajała inwestorów, zapewniając, że poprawa sytuacji jest „już w drodze”, co mogło wprowadzać ich w błąd.

The Estée Lauder Companies, właściciel takich marek jak Tom Ford, nie skomentował sprawy mimo próśb ze strony Reutersa. Postępowanie sądowe będzie miało istotne znaczenie nie tylko dla przyszłości spółki na rynku kapitałowym, ale również może wyznaczyć nowe standardy w zakresie przejrzystości raportowania finansowego w branży dóbr luksusowych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
02.04.2025 16:32
Polskie pianki koloryzacyjne w RAPEX Safety Gate; sprawdź które!
579090
/ Safety Gate RAPEX
579091
/ Safety Gate RAPEX
579092
/ Safety Gate RAPEX
579093
/ Safety Gate RAPEX
579090
579091
579092
579093
Gallery

Do europejskiego systemu szybkiego ostrzegania o niebezpiecznych produktach nieżywnościowych RAPEX Safety Gate trafiły ogłoszenia dotyczące kosmetyków polskiej marki Wats Élysée. Chodzi konkretnie o koloryzujące pianki do włosów, które zawierały zakazany w produktach kosmetycznych składnik – 2-(4-tert-butylobenzylo)propionaldehyd (BMHCA). Substancja ta została sklasyfikowana jako potencjalnie szkodliwa dla układu rozrodczego, zdrowia nienarodzonego dziecka oraz może powodować uczulenia skórne.

Zgłoszenia do systemu RAPEX obejmują trzy konkretne produkty Wats Élysée, zidentyfikowane przez numery EAN. Są to: 5907813184475 (partie 04326, 01368, 03206, 03378), 5907813184468 (partie 04428, 05469) oraz 5907813184741 (partie 02129, 04309). Obecność BMHCA została wykryta na podstawie analizy składu podanego na opakowaniu produktów, co wskazuje na naruszenie obowiązujących regulacji dotyczących bezpieczeństwa kosmetyków.

W związku z zagrożeniem dla zdrowia, zarówno odpowiednie organy nadzoru, jak i dystrybutorzy zdecydowali o natychmiastowym wycofaniu wskazanych partii produktów z rynku. Działanie to ma na celu zapobieżenie dalszemu narażeniu konsumentów na potencjalnie niebezpieczne substancje oraz zapewnienie zgodności z przepisami unijnymi dotyczącymi składu kosmetyków.

BMHCA to związek chemiczny, który był wcześniej stosowany jako składnik zapachowy w perfumach i kosmetykach, jednak ze względu na wyniki badań toksykologicznych został objęty zakazem stosowania. Przypadek pianek Wats Élysée pokazuje, jak ważna jest skuteczna kontrola składu produktów kosmetycznych oraz funkcjonowanie systemów wczesnego ostrzegania, takich jak RAPEX.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. kwiecień 2025 23:56