StoryEditor
Prawo
16.10.2020 00:00

Zamieszanie z limitami klientów w sklepach. Dla dużych placówek będą inne wymogi!

Podczas czwartkowej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że począwszy od soboty w sklepach znajdujących się w czerwonej strefie (mniej więcej połowa Polski) będą obowiązywały limity pięciu klientów na jedną kasę. Okazuje się, że nie była to precyzyjna informacja. 

W piątek rano rzecznik rządu Piotr Müller doprecyzował, że wspomniane limity dotyczyć będą wyłącznie sklepów o powierzchni do 100 mkw. W przypadku większych placówek, ograniczenie klientów nie będzie powiązane z liczbą kas, lecz z powierzchnią sklepu. W tym wypadku limit wyniesie 1 osobę na 15 mkw.

Nowe regulacje mają obowiązywać od soboty 17 października w czerwonych strefach. Projekt rozporządzenia dotychczas nie został opublikowany.

Warto podkreślić, że rząd nie zdecydował się wariant z przełomu marca i kwietnia, gdy wprowadzony został limit zaledwie 3 klientów na kasę i to niezależnie od powierzchni sklepu. W konsekwencji w kolejkach przed dużymi sklepami - hipermarketami, supermarketami i dyskontami - klienci musieli stać niekiedy nawet przez kilka godzin, by wejść do środka. Dopiero od 20 kwietnia restrykcje zostały złagodzone. W przypadku małych sklepów (do 100 mkw.) ustalono limit czterech klientów na kasę, a w przypadku większych placówek na jedną osobę musiało przypadać co najmniej 15 mkw. powierzchni sali sprzedaży.

Co oznaczają nowe limity, wprowadzane od soboty 17 października? W Żabce, której średnia powierzchnia to ok. 50 mkw., w tym samym czasie będzie mogło przebywać 10 klientów - ze względu na dwie kasy. W niemal cztery razy większym Lewiatanie limit będzie wyższy zaledwie o... dwóch klientów. W sklepach sieci dyskontowych zakupy jednocześnie będzie mogło robić ok. 45-70 klientów, a niektóre hipermarkety Auchan pomieszczą nawet 1200 klientów w tym samym czasie.


 

Paweł Jachowski
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
02.04.2025 16:32
Polskie pianki koloryzacyjne w RAPEX Safety Gate; sprawdź które!
579090
/ Safety Gate RAPEX
579091
/ Safety Gate RAPEX
579092
/ Safety Gate RAPEX
579093
/ Safety Gate RAPEX
579090
579091
579092
579093
Gallery

Do europejskiego systemu szybkiego ostrzegania o niebezpiecznych produktach nieżywnościowych RAPEX Safety Gate trafiły ogłoszenia dotyczące kosmetyków polskiej marki Wats Élysée. Chodzi konkretnie o koloryzujące pianki do włosów, które zawierały zakazany w produktach kosmetycznych składnik – 2-(4-tert-butylobenzylo)propionaldehyd (BMHCA). Substancja ta została sklasyfikowana jako potencjalnie szkodliwa dla układu rozrodczego, zdrowia nienarodzonego dziecka oraz może powodować uczulenia skórne.

Zgłoszenia do systemu RAPEX obejmują trzy konkretne produkty Wats Élysée, zidentyfikowane przez numery EAN. Są to: 5907813184475 (partie 04326, 01368, 03206, 03378), 5907813184468 (partie 04428, 05469) oraz 5907813184741 (partie 02129, 04309). Obecność BMHCA została wykryta na podstawie analizy składu podanego na opakowaniu produktów, co wskazuje na naruszenie obowiązujących regulacji dotyczących bezpieczeństwa kosmetyków.

W związku z zagrożeniem dla zdrowia, zarówno odpowiednie organy nadzoru, jak i dystrybutorzy zdecydowali o natychmiastowym wycofaniu wskazanych partii produktów z rynku. Działanie to ma na celu zapobieżenie dalszemu narażeniu konsumentów na potencjalnie niebezpieczne substancje oraz zapewnienie zgodności z przepisami unijnymi dotyczącymi składu kosmetyków.

BMHCA to związek chemiczny, który był wcześniej stosowany jako składnik zapachowy w perfumach i kosmetykach, jednak ze względu na wyniki badań toksykologicznych został objęty zakazem stosowania. Przypadek pianek Wats Élysée pokazuje, jak ważna jest skuteczna kontrola składu produktów kosmetycznych oraz funkcjonowanie systemów wczesnego ostrzegania, takich jak RAPEX.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
27.03.2025 15:01
Ciąg dalszy absurdów nowej administracji w USA: projekt ustawy zakazuje mydeł antybakteryjnych
MDGovpics, CC BY 2.0, via Wikimedia Commons

W Zgromadzeniu Stanu Kalifornia wprowadzono projekt ustawy, który zakłada zakaz sprzedaży konsumenckich produktów z mydłem antybakteryjnym. Nowe przepisy, określane jako “The Safer Soap Act”, budzą kontrowersje, szczególnie wśród przedstawicieli branży chemiczno-czyszczącej. Amerykański Instytut Czystości (ACI) ostrzega, że zakaz może mieć negatywny wpływ na zdrowie konsumentów, zwłaszcza osób z obniżoną odpornością.

ACI, zrzeszający producentów środków czystości i składników chemicznych, zwraca uwagę, że projekt ustawy opiera się na nieuzasadnionych zarzutach wobec kluczowych składników antyseptycznych, które od lat są regulowane przez Amerykańską Agencję Żywności i Leków (FDA). Instytut prowadzi obecnie wieloletni program badawczy o wartości wielu milionów dolarów, mający na celu potwierdzenie bezpieczeństwa i skuteczności tych substancji zgodnie z wymaganiami FDA.

Podczas przesłuchania legislacyjnego w Sacramento 25 marca, ACI oficjalnie sprzeciwił się proponowanym zmianom. Dr James Kim, toksykolog i starszy wiceprezes ds. nauki i regulacji w ACI, podkreślił, że projekt ignoruje potrzeby rosnącej grupy osób leczonych w warunkach domowych, takich jak osoby starsze czy z obniżoną odpornością. „Wraz z rozwojem telemedycyny i opieki domowej, środki antybakteryjne w domach pełnią równie ważną rolę jak w szpitalach” – zaznaczył.

Zgodnie z treścią ustawy, zakaz objąłby również stosowanie mydeł antybakteryjnych w wielu instytucjach, w tym restauracjach, szkołach, żłobkach, biurach, siłowniach, centrach handlowych i akademikach. „Zamiast fantazjować o hipotetycznych zagrożeniach, powinniśmy skupić się na realnych – jak choroby przenoszone drogą pokarmową czy skażenia krzyżowe” – dodał dr Kim. ACI apeluje o ponowną ocenę skutków ustawy dla zdrowia publicznego.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. kwiecień 2025 09:05