StoryEditor
Prawo
19.03.2021 00:00

Od lipca obowiązuje ROP. Jak powinien wyglądać system depozytowy?

Latem w krajach UE zaczną obowiązywać wymagania prawne nałożone na państwa członkowskie i przedsiębiorców w zakresie odpadów opakowaniowych – tzw. Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta (ROP). Należy stworzyć efektywny, wydolny i racjonalny rynkowo system depozytowy w celu zwiększenia selektywnej zbiórki i recyklingu określonych rodzajów opakowań - wskazuje Instytut Staszica.

Podobnie jak w innych krajach, w których tego typu systemy już działają – powinien on być powszechny, ogólnopolski i obowiązkowy dla producentów napojów. Powinien też uwzględniać specyfikę polskiego handlu (w Polsce jest duża liczba małych sklepów) oraz być przyjaznym dla konsumentów, aby chętnie oddawali zużyte opakowania do sklepów.

W swojej analizie Instytut Staszica opisał kluczowe warunki, które muszą być spełnione, aby system funkcjonował sprawnie i nie dyskryminował polskich przedsiębiorców:

1. Musi w Polsce powstać jeden system depozytowy dla wybranych opakowań jednorazowego użytku - będzie uzupełniał system kaucyjny dla opakowań wielokrotnego użytku, który w Polsce działa od lat.

2. System musi być przyjazny dla handlu i uwzględniać jego specyfikę – duży udział małych sklepów w Polsce.

3. Powinien obejmować wyłącznie opakowania plastikowe i puszki aluminiowe - z systemu powinny być wyłączone opakowania szklane jednorazowe, dla których poziom recyklingu jest już obecnie realizowany na wysokim poziomie, a obecność w systemie tych opakowań byłaby zbyt dużym obciążeniem dla małych sklepów.

4. System musi być przyjazny dla konsumenta – powinien być powszechny, tzn. konsument musi mieć możliwość realnego zwrotu opakowania w dowolnym lub przynajmniej dostępnym i bliskim sklepie,

5. Musi być tani, dobrze zarządzany i efektywny - oznacza to, że powinien być zarządzany przez spółkę non-for-profit powołaną przez producentów napojów lub producentów i detalistów, która nie będzie nastawiona na zysk, jak to ma miejsce w krajach UE, w których systemy depozytowe już działają.

Takie założenia powinny przyświecać regulacjom, które zostaną przyjęte w procesie legislacyjnym i wejdą w życie.

Jak zauważa Instytut Staszica, jedyny projekt ustawowy, który powstał na dzień dzisiejszy – autorstwa Koalicji Polskiej–Polskiego Stronnictwa Ludowego – tych warunków nie spełnia i stanowi zagrożenie tak dla funkcjonalności systemu depozytowego, jak i dla polskiego handlu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
02.04.2025 16:32
Polskie pianki koloryzacyjne w RAPEX Safety Gate; sprawdź które!
579090
/ Safety Gate RAPEX
579091
/ Safety Gate RAPEX
579092
/ Safety Gate RAPEX
579093
/ Safety Gate RAPEX
579090
579091
579092
579093
Gallery

Do europejskiego systemu szybkiego ostrzegania o niebezpiecznych produktach nieżywnościowych RAPEX Safety Gate trafiły ogłoszenia dotyczące kosmetyków polskiej marki Wats Élysée. Chodzi konkretnie o koloryzujące pianki do włosów, które zawierały zakazany w produktach kosmetycznych składnik – 2-(4-tert-butylobenzylo)propionaldehyd (BMHCA). Substancja ta została sklasyfikowana jako potencjalnie szkodliwa dla układu rozrodczego, zdrowia nienarodzonego dziecka oraz może powodować uczulenia skórne.

Zgłoszenia do systemu RAPEX obejmują trzy konkretne produkty Wats Élysée, zidentyfikowane przez numery EAN. Są to: 5907813184475 (partie 04326, 01368, 03206, 03378), 5907813184468 (partie 04428, 05469) oraz 5907813184741 (partie 02129, 04309). Obecność BMHCA została wykryta na podstawie analizy składu podanego na opakowaniu produktów, co wskazuje na naruszenie obowiązujących regulacji dotyczących bezpieczeństwa kosmetyków.

W związku z zagrożeniem dla zdrowia, zarówno odpowiednie organy nadzoru, jak i dystrybutorzy zdecydowali o natychmiastowym wycofaniu wskazanych partii produktów z rynku. Działanie to ma na celu zapobieżenie dalszemu narażeniu konsumentów na potencjalnie niebezpieczne substancje oraz zapewnienie zgodności z przepisami unijnymi dotyczącymi składu kosmetyków.

BMHCA to związek chemiczny, który był wcześniej stosowany jako składnik zapachowy w perfumach i kosmetykach, jednak ze względu na wyniki badań toksykologicznych został objęty zakazem stosowania. Przypadek pianek Wats Élysée pokazuje, jak ważna jest skuteczna kontrola składu produktów kosmetycznych oraz funkcjonowanie systemów wczesnego ostrzegania, takich jak RAPEX.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
27.03.2025 15:01
Ciąg dalszy absurdów nowej administracji w USA: projekt ustawy zakazuje mydeł antybakteryjnych
MDGovpics, CC BY 2.0, via Wikimedia Commons

W Zgromadzeniu Stanu Kalifornia wprowadzono projekt ustawy, który zakłada zakaz sprzedaży konsumenckich produktów z mydłem antybakteryjnym. Nowe przepisy, określane jako “The Safer Soap Act”, budzą kontrowersje, szczególnie wśród przedstawicieli branży chemiczno-czyszczącej. Amerykański Instytut Czystości (ACI) ostrzega, że zakaz może mieć negatywny wpływ na zdrowie konsumentów, zwłaszcza osób z obniżoną odpornością.

ACI, zrzeszający producentów środków czystości i składników chemicznych, zwraca uwagę, że projekt ustawy opiera się na nieuzasadnionych zarzutach wobec kluczowych składników antyseptycznych, które od lat są regulowane przez Amerykańską Agencję Żywności i Leków (FDA). Instytut prowadzi obecnie wieloletni program badawczy o wartości wielu milionów dolarów, mający na celu potwierdzenie bezpieczeństwa i skuteczności tych substancji zgodnie z wymaganiami FDA.

Podczas przesłuchania legislacyjnego w Sacramento 25 marca, ACI oficjalnie sprzeciwił się proponowanym zmianom. Dr James Kim, toksykolog i starszy wiceprezes ds. nauki i regulacji w ACI, podkreślił, że projekt ignoruje potrzeby rosnącej grupy osób leczonych w warunkach domowych, takich jak osoby starsze czy z obniżoną odpornością. „Wraz z rozwojem telemedycyny i opieki domowej, środki antybakteryjne w domach pełnią równie ważną rolę jak w szpitalach” – zaznaczył.

Zgodnie z treścią ustawy, zakaz objąłby również stosowanie mydeł antybakteryjnych w wielu instytucjach, w tym restauracjach, szkołach, żłobkach, biurach, siłowniach, centrach handlowych i akademikach. „Zamiast fantazjować o hipotetycznych zagrożeniach, powinniśmy skupić się na realnych – jak choroby przenoszone drogą pokarmową czy skażenia krzyżowe” – dodał dr Kim. ACI apeluje o ponowną ocenę skutków ustawy dla zdrowia publicznego.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. kwiecień 2025 01:54