StoryEditor
Prawo
07.05.2021 00:00

Białoruś zakazuje sprzedaży kosmetyków Nivea

W odpowiedzi na sankcje nałożone na ten kraj, przywódca Białorusi zakazał handlu trzem dużym niemieckim firmom, w tym właścicielowi marki Nivea - koncernowi Beiersdorf.

Produktów Nivea zabraknie na półkach z kosmetykami na Białorusi po rządowym zakazie importu i sprzedaży produktów niemieckiego koncernu Beiersdorf.

Decyzja taka była odpowiedzią na sankcje nałożone na Białoruś, w wyniku których kraj został pozbawiony obowiązków współgospodarza zbliżających się Mistrzostw Świata w hokeju na lodzie z Łotwą w 2021 roku.

Nivea, sponsor imprezy, wraz z dwiema innymi niemieckimi firmami Skoda Auto i Liqui Mol - również teraz zakazanymi w tym kraju - zagrozili, że zerwą umowy partnerskie, jeśli rząd Białorusi będzie gospodarzem turnieju w swojej stolicy - Mińsku.

18 stycznia 2021 roku Międzynarodowa Federacja Hokeja na Lodzie (IIHF) ogłosiła, że ​​Białoruś nie będzie mogła gościć uczestników turnieju po swojej stronie, powołując się na „kwestie bezpieczeństwa i ochrony”.

Białoruś przeżywa niepokoje polityczne od kontrowersyjnej reelekcji prezydenta Aleksandra Łukaszenki, który ubiegał się o szóstą kadencję w wyborach w 2020 roku. Jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska, która twierdziła, że zdobyła większość głosów, uciekła na sąsiednią Litwę. Od czasu policzenia głosów w sierpniu ub.r.,  kraj był świadkiem największych protestów antyrządowych w historii kraju.

UE, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania nałożyły sankcje na Białoruś, wymierzone w urzędników wysokiego szczebla w tym kraju za działania przeciwko prawom człowieka.

W międzyczasie Aleksander Tarasenko podpisał porozumienie w sprawie tymczasowego zakazu sprzedaży produktów ze znakami towarowymi Beiersdorf z powodu naruszeń marki do pielęgnacji skóry. Zdaniem Tarasenki zdarzały się przypadki „nieprzestrzegania terminu przydatności do użycia i braku kontroli produkcji ze strony podmiotów gospodarczych w zakresie sprzedawanych produktów perfumeryjnych i kosmetycznych”.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
02.04.2025 16:32
Polskie pianki koloryzacyjne w RAPEX Safety Gate; sprawdź które!
579090
/ Safety Gate RAPEX
579091
/ Safety Gate RAPEX
579092
/ Safety Gate RAPEX
579093
/ Safety Gate RAPEX
579090
579091
579092
579093
Gallery

Do europejskiego systemu szybkiego ostrzegania o niebezpiecznych produktach nieżywnościowych RAPEX Safety Gate trafiły ogłoszenia dotyczące kosmetyków polskiej marki Wats Élysée. Chodzi konkretnie o koloryzujące pianki do włosów, które zawierały zakazany w produktach kosmetycznych składnik – 2-(4-tert-butylobenzylo)propionaldehyd (BMHCA). Substancja ta została sklasyfikowana jako potencjalnie szkodliwa dla układu rozrodczego, zdrowia nienarodzonego dziecka oraz może powodować uczulenia skórne.

Zgłoszenia do systemu RAPEX obejmują trzy konkretne produkty Wats Élysée, zidentyfikowane przez numery EAN. Są to: 5907813184475 (partie 04326, 01368, 03206, 03378), 5907813184468 (partie 04428, 05469) oraz 5907813184741 (partie 02129, 04309). Obecność BMHCA została wykryta na podstawie analizy składu podanego na opakowaniu produktów, co wskazuje na naruszenie obowiązujących regulacji dotyczących bezpieczeństwa kosmetyków.

W związku z zagrożeniem dla zdrowia, zarówno odpowiednie organy nadzoru, jak i dystrybutorzy zdecydowali o natychmiastowym wycofaniu wskazanych partii produktów z rynku. Działanie to ma na celu zapobieżenie dalszemu narażeniu konsumentów na potencjalnie niebezpieczne substancje oraz zapewnienie zgodności z przepisami unijnymi dotyczącymi składu kosmetyków.

BMHCA to związek chemiczny, który był wcześniej stosowany jako składnik zapachowy w perfumach i kosmetykach, jednak ze względu na wyniki badań toksykologicznych został objęty zakazem stosowania. Przypadek pianek Wats Élysée pokazuje, jak ważna jest skuteczna kontrola składu produktów kosmetycznych oraz funkcjonowanie systemów wczesnego ostrzegania, takich jak RAPEX.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
27.03.2025 15:01
Ciąg dalszy absurdów nowej administracji w USA: projekt ustawy zakazuje mydeł antybakteryjnych
MDGovpics, CC BY 2.0, via Wikimedia Commons

W Zgromadzeniu Stanu Kalifornia wprowadzono projekt ustawy, który zakłada zakaz sprzedaży konsumenckich produktów z mydłem antybakteryjnym. Nowe przepisy, określane jako “The Safer Soap Act”, budzą kontrowersje, szczególnie wśród przedstawicieli branży chemiczno-czyszczącej. Amerykański Instytut Czystości (ACI) ostrzega, że zakaz może mieć negatywny wpływ na zdrowie konsumentów, zwłaszcza osób z obniżoną odpornością.

ACI, zrzeszający producentów środków czystości i składników chemicznych, zwraca uwagę, że projekt ustawy opiera się na nieuzasadnionych zarzutach wobec kluczowych składników antyseptycznych, które od lat są regulowane przez Amerykańską Agencję Żywności i Leków (FDA). Instytut prowadzi obecnie wieloletni program badawczy o wartości wielu milionów dolarów, mający na celu potwierdzenie bezpieczeństwa i skuteczności tych substancji zgodnie z wymaganiami FDA.

Podczas przesłuchania legislacyjnego w Sacramento 25 marca, ACI oficjalnie sprzeciwił się proponowanym zmianom. Dr James Kim, toksykolog i starszy wiceprezes ds. nauki i regulacji w ACI, podkreślił, że projekt ignoruje potrzeby rosnącej grupy osób leczonych w warunkach domowych, takich jak osoby starsze czy z obniżoną odpornością. „Wraz z rozwojem telemedycyny i opieki domowej, środki antybakteryjne w domach pełnią równie ważną rolę jak w szpitalach” – zaznaczył.

Zgodnie z treścią ustawy, zakaz objąłby również stosowanie mydeł antybakteryjnych w wielu instytucjach, w tym restauracjach, szkołach, żłobkach, biurach, siłowniach, centrach handlowych i akademikach. „Zamiast fantazjować o hipotetycznych zagrożeniach, powinniśmy skupić się na realnych – jak choroby przenoszone drogą pokarmową czy skażenia krzyżowe” – dodał dr Kim. ACI apeluje o ponowną ocenę skutków ustawy dla zdrowia publicznego.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. kwiecień 2025 09:05