StoryEditor
Eksport
16.09.2019 00:00

Rekordowa wymiana handlowa z Węgrami. Zainteresowanie polskimi kosmetykami rośnie

Dane za pierwsze półrocze br. pokazują, że utrzymuje się silny wzrost wymiany handlowej między Polską i Węgrami. Obroty handlowe w tym okresie wyniosły 5,2 mld euro, co oznacza wzrost o 9 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. To dobra wiadomość m.in dla polskich producentów kosmetyków.

Zapowiada się więc, że rok 2019 także będzie rekordowy – wynika z danych GUS, które podaje Gazeta Prawna.

- Cieszy nas kolejny wzrost w obrotach handlowych między Polską a Węgrami. Utrzymaliśmy status trzeciego dostawcy na Węgry po Niemcach i Austrii. To jest kolejny rok z rzędu, kiedy takie miejsce zajmujemy – powiedziała w rozmowie z PAP Dominika Hasińska-Gerencser z ambasady RP w Budapeszcie.

Jak informuje Gazeta Prawna, podobnie jak w latach poprzednich w wymianie dwustronnej między Polską i Węgrami dominowały wyroby przemysłu elektromaszynowego (38 proc. polskiego eksportu i 34 proc. węgierskiego eksportu), wyroby metalurgiczne (odpowiednio 15 i 12 proc.) i wyroby przemysłu chemicznego (15 i 31 proc.). Polska jest też drugim dostawcą na Węgry artykułów rolno-spożywczych.

Jako sektory z dobrymi perspektywami na przyszłość Dominika Hasińska-Gerencser oraz szef Zagranicznego Biura Handlowego (ZBH) Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu w Budapeszcie Marcin Karaskiewicz wymieniają m.in. sprzęt medyczny, produkcję mebli i przemysł kosmetyczny.

- Linia polskich kosmetyków jest coraz bardziej pożądana i coraz bardziej widoczna na rynku węgierskim – ocenia Dominika Hasińska-Gerencser. Podkreśla, że jest to trend panujący od pewnego czasu, a  w węgierskich sklepach można kupić produkty taki firm kosmetycznych jak Ziaja, Eveline czy Oceanic. 

- Coraz więcej osób rozpoznaje też te produkty jako polskie kosmetyki, które się wiążą z dobrą jakością. Warto też zauważyć, że coraz więcej tych produktów jest oznaczonych jako wyprodukowane w Polce. To widać i na kosmetykach i na odzieży. Bardzo wiele sklepów w odróżnieniu od lat ubiegłych pokazuje, że coś jest "Made in Poland", co oznaczałoby, że marka polska coraz bardziej oznacza dobrą jakość. (...) To jest ciekawy trend, niezauważalny wcześniej – skomentowała Dominika Hasińska-Gerencser na łamach Gazety Prawnej.

Polskie inwestycje na Węgrzech wyniosły według danych NBP za 2017 r. 130,9 mln euro, a skumulowana wartość polskich bezpośrednich inwestycji na koniec 2017 r. wyniosła w tym kraju 1,37 mld euro, dzięki czemu Węgry plasują się na 7. miejscu wśród odbiorców polskich inwestycji. Dominuje przy tym sektor spożywczy, IT oraz produkcja przemysłowa. Z kolei węgierskie inwestycje bezpośrednie w Polsce wyniosły 894 mln euro netto, a skumulowane węgierskie inwestycje w naszym kraju wyniosły 1,32 mld euro. Największym węgierskim inwestorem w Polsce jest Richter Gedeon, który od 11 lat posiada 98 proc. Polfy Grodzisk.

W 2018 r. przy pomocy ZBH w Budapeszcie weszło na rynek węgierski 11 polskich podmiotów z najrozmaitszych branż, w tym z sektora kosmetycznego - firma Oceanic. Zainteresowanie współpracą handlową z Polską według ekspertów z Budapesztu jest bardzo duże. 

- Otrzymujemy około tysiąca zapytań rocznie ze strony zarówno polskich, jak i węgierskich firm. 80 proc. to zapytania firm polskich, które poszukują odbiorców swoich produktów - poinformował Marcin Karaskiewicz.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
02.07.2024 11:47
Uwaga eksporterzy: Pakistan winduje opłaty regulacyjne na importowane kosmetyki
Polskie marki coraz więcej produktów eksportują do Azji.Getty Images Signature
Od 1 lipca w Pakistanie znacząco wzrosną ceny kosmetyków, perfum oraz innych produktów kosmetycznych. Rząd federalny nałożył lub zwiększył opłaty regulacyjne na różne importowane towary, co bezpośrednio wpłynie na ceny tych produktów.

Federalna Rada ds. Przychodów (FBR) w Islamabadzie wydała nowe rozporządzenie SRO.928(I)/2024, zastępujące poprzednie SRO 966(l)12022, wprowadzając opłaty regulacyjne na importowane towary, w tym kosmetyki. Importowane perfumy i spraye będą podlegały 20-procentowemu cłu regulacyjnemu, co oznacza znaczny wzrost cen tych produktów na rynku.

Wprowadzenie tak wysokiego cła ma na celu ograniczenie importu i promowanie lokalnych producentów. Jednocześnie kosmetyki, takie jak lakiery do paznokci, róże i podkłady, będą obciążone jeszcze wyższym, 55-procentowym cłem regulacyjnym. Tak drastyczne zwiększenie opłat na te towary prawdopodobnie wpłynie na dostępność i ceny kosmetyków importowanych, co może skłonić konsumentów do poszukiwania alternatyw na rynku krajowym.

Podobnie wysokie cła będą dotyczyć innych produktów kosmetycznych i higienicznych. Importowany krem do golenia i mydło do golenia zostaną objęte 50-procentowym cłem regulacyjnym, co z pewnością przełoży się na wyższe koszty dla użytkowników tych produktów. Również preparaty do higieny jamy ustnej lub zębów, takie jak pasty do zębów, proszki do mocowania protez oraz przędza używana do czyszczenia przestrzeni międzyzębowych (nić dentystyczna), będą podlegały 50-procentowemu cłu regulacyjnemu. Wzrost tych opłat może wpłynąć na codzienne wydatki związane z higieną osobistą, zmuszając konsumentów do poszukiwania tańszych, lokalnych alternatyw.

Czytaj także: Polska Na Tle: Polska na 11. miejscu na świecie pod względem wartości eksportu kosmetyków

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Eksport
06.05.2024 16:08
Rosja poszerza rejestr kosmetyków oclonych na poziomie 35 proc. Na liście produkty z Polski
Rząd Federacji Rosyjskiej usiłuje skłaniać rodzimych producentów do zwiększenia produkcji poprzez nakładanie wyższych ceł na importowane kosmetyki.Wiadomości Kosmetyczne
Według informacji przekazanych przez portal RBC, rząd Federacji Rosyjskiej zdecydował się na rozszerzenie listy kosmetyków objętych cłem w wysokości 35 proc. Na nowej liście znajdują się produkty kosmetyczne importowane z Hiszpanii, Japonii, Niemiec oraz Polski.

Decyzją rządu Rosji została poszerzona lista kosmetyków oraz wyrobów perfumeryjnych, na które nałożono cło importowe w wysokości 35 proc., dotyczy to produktów pochodzących z krajów uznanych za "nieprzyjazne". W efekcie, pod restrykcje celną wpadają, jak donosi portal RBC, pasty do zębów z Hiszpanii i Japonii, lakiery do włosów z Polski oraz produkty do golenia z Niemiec. Ministerstwo Przemysłu i Handlu wskazuje, że takie działanie umożliwi dalszy wzrost produkcji krajowej o około 10 proc. rocznie, bazując na dotychczasowej dynamice oraz realizacji projektów lokalizacji produkcji surowców i opakowań.

image
Mapa świata wskazująca na niebiesko kraje, które zdaniem rządu rosyjskiego „dokonują wrogich aktów w stosunku do obywateli Rosji i rosyjskich podmiotów gospodarczych”, a na pomarańczowo te, które „dokonują wrogich aktów w stosunku do rosyjskich dyplomatów”.
Rząd Federacji Rosyjskiej

Nowe regulacje wchodzą w życie tydzień po opublikowaniu dekretu i obowiązują do końca bieżącego roku.

Po wycofaniu się firm zachodnich z rynku, producenci i sprzedawcy kosmetyków w Rosji spodziewali się znacznego wzrostu popytu na rodzime produkty. Jednakże, kombinacja czynników geopolitycznych i sankcji doprowadziła do trudności w dostawach surowców potrzebnych do produkcji kosmetyków w Rosji. Według prezesa firmy kosmetycznej Mixit, Andrieja Kryszniewa, wszystkie duże rosyjskie firmy kosmetyczne, zarówno te produkujące własne, jak i te korzystające z produkcji kontraktowej, opierały się na europejskich surowcach z Włoch, Francji, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii.

Według BusinessStat, około 60-70 proc. składników używanych w rosyjskim przemyśle kosmetycznym było wcześniej importowane. Największe trudności dotyczyły surowców do kosmetyków kolorowych, zwłaszcza pigmentów do tuszy do rzęs i pomadek; rosyjskie zamienniki nadal nie dorównują zagranicznym komponentom, zauważyli analitycy.

Ministerstwo Przemysłu i Handlu zapewniło, że rynek nie stoi w obliczu znaczącego ograniczenia w dostępności importowanych perfum i kosmetyków. W sierpniu 2022 roku resort poszerzył listę produktów, które mogą być importowane do Rosji w ramach tzw. importu równoległego, czyli bez konieczności uzyskania zgody właścicieli marek. Na tej liście znalazły się produkty wielu znanych zagranicznych marek, takich jak Lancôme, Yves Saint Laurent, Valentino, Giorgio Armani i inne.

Warto pamiętać, że podane przez RBC dane bazują informacjach oficjalnych rządu rosyjskiego i nie są potwierdzane przez żadne niezależne instytucje.

Czytaj także: Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy: MAC, odejdźcie od nazwy Russian Red

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
22. lipiec 2024 17:56